No mum, I'm not going to eat, not anymore.

Pamiętam to dokładnie jakby wydarzyło sie wczoraj. Dzień w którym moja matka ze mną wygrała i na swoją zgubę zaczęłam jeść. Częściowo zrobiłam to dla niej żeby sie już tak nie przejmowała, częściowo moją maksymalnie skoncentrowaną uwagę odwrócił mały kociak, który pojawił się w domu. Zresztą, lubię myśleć że uratował mi życie, bo niewiadomo gdzie byłabym teraz gdyby nie on. Może już dawno temu byłabym martwa, kto wie. Anyway, jadłam, roztyłam się, bla, bla, bla. Ale koniec z tym bo oni nie zasługują na moje poświęcenie. Dziś od bardzo dawna poczułam się wreszcie sobą. And you know what? It taste really fucking good. Więc dziś jest mój wielki comeback czy coś. Nie wiem, pierdole od rzeczy, ale nie to jest ważne. Wpadłam na pojebany pomysł tak btw. Kupie wenflon i wbije sobie w ucho. Innymi słowy zrobie sobie sama kolczyk. Co wy na to?

Love you all guys, as much as I love myself. Oh, sorry, I forgot I hate myself, soo... xD